10 months in the USA
"The key to happiness is having dreams.
The key to success is making your dreams come true."

ŚWIĘTA


Link 04.01.2011 :: 05:08 Komentuj (2)
Choinkę w sumie kupiliśmy na ostatni moment. Trzy dni przed świętami. 
Podczas największej śnieżycy jaka chyba mogła być, udaliśmy się na farmę choinek by wybrać tą niepowtarzalną haha. Po godzinnym spacerze po farmie znaleźliśmy właściwe drzewko.
W między czasie zdążyłam być cała w śniegu. :)







                                                                  POLSKA
Jeśli chodzi o wigilię, to spędziłam ją w połowie ''w Polsce'' czyli na Skype a w połowie tutaj.
Nie powiem że było łatwo bo nie było. Płakałam ale z drugiej strony cieszyłam się że mogę zobaczyć całą 
moją rodzinę.
Otowrzyłam także prezenty z Polski które przyszły w paczce. 
Moja rodzina ustawiła laptopa zaraz przy wigilijnym stole, więc tak jakby zajmowałam tam jedno miejsce z którego doskonale mogłam widzieć wszystkich.








                                                                         USA
Jeśli chodzi o wigilię tutaj, łącznie odwiedziło nas 24 osoby. Rodzina Terri oraz Charliego.
Rano ja i Sofi zdobiłyśmy świąteczne skarpety, w których Mikołaj zostawia słodycze w nocy. Hahah ;)
Jedzenie było podane na wzór bufetu. W sensie każdy przyniósł coś innego i można było brać to co chciało się akurat zjeść. Były przeróżne potrawy zaczynając od krewetek przez krakersy i tacos do pieczonej wołowiny.
W wigilie otweiraliśmy część prezentów, czyli te, które były od całej rodziny.






Pierwszy dzień świąt spędziliśmy w sumie na leniuchowaniu czyli robieniu całkowicie niczego. Cały dzień przesiedzieliśmy w piżamach oglądając filmy, no i oczywiście zaraz rano, zgodnie z amerykańską tradycją otwieraliśmy prezenty.
Na zdjęciach wyglądam beznadziejnie, ale trudno...- dopiero co wstałam z łóżka. :)




Jeśli chodzi o przerwę między świąteczną a Sylwestrem to głównie robiłam prace domowe do szkoły w Polsce- na co wreszcie miałam trochę czasu, żeby wszystko było zrobione na spokojnie.
Oprócz tego byłam na zakupach bo po świętach są tutaj największe wyprzedaże i najbardziej opłaca się kupować. 
W czwartek rano natomiast pojechaliśmy do Minnepolis żeby odebrać Paula i jego dziewczynę Lucy. Paul jest Niemcem, który spędził rok u Terri i Charliego w domu, 10 lat temu. Postanowił ich odwiedzić.
Tak więc Sylwestra spędziliśmy na łyżwach oraz w domu, wspólnie spędzając czas.

Dziś zaczęła się szkoła więc czas wracać niestety do nauki. W czwartek zaczynają się polazy cheerleaders więc przez cały tydzień tylko treningi i treningi. Kończymy w sobotę. 
Życzcie mi powodzenia! :)
Teraz lecę powtórzyć swoją rolę do przedstawienia zimowego i idę spać.
Powinnam napisać w niedzielę i dodam zdjęcia z pokazów i może video z koncertu chóru.
Pozdrawiam!