Z góry przepraszam że nie pisałam przez tak długi okres czasu, ale mam strasdznie mało czasu. Wolne chwile w większości poświęcam na to, co mogę robić tutaj a nie na siedzenie przed komputerem. 

Po pierwsze, maile z Waszymi pytaniami dostaję na oba adresy, a szczerze wygodniej korzystać mi z jednego, więc od tej pory wszystkie pytania piszcie na adres: wisnicka.anna@gmail.com  , ok? Jest mi po prostu łatwiej sprawdzać tylko jedną skrzynkę i pamiętac żeby odpisać na wszystko.

No więc jeśli chodzi o Thanksgiving Day, powiem szczerze że jest to coś co warto zobaczyć i czego warto doświadczyć. Jedzenie to najważniejszy punkt w tym wszystkim. Jak to mówią Amerykanie Thanksgiving Day to inaczej 3xF = FOOD + FOOD + FOOD. To jest właściwie podsumowanie. Na święta dziękczynienia wszyscy podróżują gdzies do swoich rodzin. My wybraliśmy się do stanu Missouri, a konkretnie do St, Louis. W czwartek, spotkalismy się i całą rodziną jedliśmy ogromny obiad. Myślałam że pęknę. Piątek natomiast jest nazywany Black Friday. Jest to coś niesamowitego, sklepy s aotwierane o północy albo o trzeciej nad ranem, ludzie śpia przed domami handlowymi w namiotach, a to dlatego ze przeceny są niesamowite!!! Zrobiłam ogromne zakupy tego dnia. Przed udaniem się jednak do centrum handlowego wraz z Charliem i Soif udalismy się do centrum maista, by zwiedzić Memorial Arch, najwyższą budowlę-pomnik znajdującą się w USA. Ma 192 metry wysokości. Do domu wróciliśmy w niedzielę wieczorem.

To co jedliśmy:


Oto mały Luc, który urodził się w Etiopii ale kuzynka Charliego i jej mąż postanowili go zaadopotować.


Wielki łuk:





Dom cioci Charliego:
 

W jednym ze sklepów z ręcznie robionymi kieliszkami:

Bombki:

Z wujkiem i ciocią Charliego:

IDAHO!!!

1 do 5 grudnia, spędziłam natomiast na kolejnej wycieczce organizowanej przez CETUSA, w Idaho. Lot do Waszyngtonu zajął jakieś 4 godziny. Na lotnisku spotkałam Francesco, Niemca, którego wcześniej miałam okazję poznać na wycieczce do Nowego Jorku i Waszyngtonu. Cały lot przegadaliśmy, natomiast na lotnisku Spokane, w Waszyngtonie, oboje musieliśmy czekać ponad godzinę na nasze walizki. Tak naprawdę to myśleliśmy, że je zgubili czy coś... na całe szczęście jednak dotarły do nas.
Przywyjściu z lotniska spotkaliśmy się  z naszym opiekunem i resztą grupy. Było nas 22 osoby. Więc wcale nie tak dużo. By dostać się z Waszyngtonu do Idaho, zajęło nam jakieś 2 godziny autobusem.
Na miejscu w Silver Mountain Resort, porozdzielaliśmy się do pokoi i szczerze, byliśmy pod ogromnym wrażeniem. Hotel w którym mieliśmy zameiszkać, był ogromny a pokoje miały po dwa kominki, pięć telewizorów, dwie łazienki, dwie kuchnie, jazuzzi i kartę upoważniającą do korzystania z centrum SPA i aquaparku. To było niesamowite!!! 
W pokoju byłam z jedna amerykanką i 6 dziewczynami z Brazylii.
Przez te dni jeździliśmy na nartach, po pięknych stokach. Góry w Idaho są cudowne. Gondola która natomiast prowadzi na szczyty, jest najdłuższą gondolą na świecie!! Najśmeiszniejszym faktem było jednak to, że żadna z dziewczyn z Brazylii nie jeździła przedtem na nartach natomiast Amerykanki nie były w tym najlepsze, więc całe dnie spędzałam jeżdżąc tylko z chłopakami. Było ciekawie :).

Ktokolwiek ma jakies wątpliwości że Minnesota jest nazywana krainą 10 tysięcy jezior? :)

Przed odebraniem karnetów:
Od lewej: Brazylia, Hiszpania,Polska,Ameryka,Ameryka,Hiszpania.

Wycieczka do McDonald's zakończona powodzeniem!
Od lewej: Tajlandia, Japonia,Hiszpania,Polska,Niemcy,Ameryka,Niemcy,Hiszpania,Hiszpania.

Na stokach:












Ja i Kirstin w aquaparku:





W jacuzzi:

No więc Diego postanowił wsadzić głowę Marco w pudełko lodów waniliowych:


Ostatnia noc:

Wracając na lotnisko:

Za parę dni dodam wpis o świętach.
Pozdrawiam!!!


Name:

Komentarze:

04.01.2011, 02:33 :: 69.46.214.132
Anna
Nina- Dzięki! :) Szczerze? To pewnie zależy od szkoły, ale w moim przypadku cheerleaders w Maple Lake, dla drużyny football'owej są beznadziejne i jedyne co robią, to podnoszą nogi na wysokość kolan. Hahah. Widziałam inne szkoły i wygląda to podobnie, więc to wcale nie jest tak jak na filmach że musisz umieć zrobić szpagat i tak dalej.
W moim przypadku jestem cheerleader'ką dla wrestling'u. Polega to na tym że dostajesz specjalną poduszkę, i właściwie przez cały czas siedzisz na niej. Cheers, wyglądają w sposób taki, że cały czas robisz coś rękami, głównie uderzasz nimi o podłogę w różenj kolejności, co jest mega trudne. My mamy ponad 80 różnych cheers i spędziłam dobre pierwsze pare tygodni na powtarzaniu wszystkiego dzień w dzień a i tak ciągle robię błędy. Oczywiście jest też pare które robimy stojąc, i robiąc wyskoki i tak dalej, ale nie jest to tak popularne.
Szczerze? To bycie cheerleader dla drużyny wrestlingu jest jedną z rrzeczy które sprawiają niesamowitą zabawę tutaj, przynajmniej. Za niedługo dodam video, to będziesz miała możliwość zobaczyć jak to wygląda. Pozdrawiam!! :)

Marti- nie ma za co! :)

03.01.2011, 22:06 :: 78.8.193.167
marti
Dziekuje :)

03.01.2011, 19:16 :: 62.121.85.51
Nina
wow jesteś b.zgrabna:) powiedz, czy musisz być mocno wygimnastykowana, by zostać cheerleaderką czy wszystkiego się uczysz już w drużynie? co ty musiałaś umieć?

02.01.2011, 17:02 :: 69.46.214.132
Anna
A tak poza tym, to dzięki za życzenia, i szczęśliwego nowego roku! :)

02.01.2011, 17:02 :: 69.46.214.132
Anna
Powinnam go dodać dziś lub jutro wieczorem! :)


02.01.2011, 16:15 :: 78.8.193.167
marti
No w końcu :D , aww piekny widok na Minnesote! ;] pozdrawiam i czekam na wpis o świętach.